Dlaczego nie chcę komersu?
Ustalono,że nie pojedziemy na wycieczkę szkolną w czerwcu, która będzie ostatnią w 3 gimnazjum.
Mało osób też nie chce komersu. Teraz pytanie- należałam do osoby, która jest za tym,żeby komers się odbył,czy może tą,żeby go nie było?
A więc ja komersu nie chcę.
Teraz wpadłam na pomysł mapy myśli. Na końcu przedstawię mój powód.
Pierwszy ,,bal". Chodziło mi o tych,że takich zabaw w życiu są tylko 2. Komers i studniówka. A bez tego, to będzie tylko jedna taka zabawa.Miałam jeszcze napisać,że to może być takim doświadczeniem do studniówki, będziemy mieli zarys co i jak, jak mniej więcej wyglądać to będzie.
Poza tym, myślę,że mimo wszystko każdy chciałby wystroić się, być zadowolony ze swojego wyglądu i dumnie wkroczyć na salę z przyjaznymi ludźmi. Obok osoba, którą lubimy, z którą przeprowadzimy pierwszy, formalny taniec. Czemu nie? Taki pierwszy bal to byłaby wręcz fantastyczna sprawa.
Nie udało mi się znaleźć żadnych negatywnych stron komersu.
Już po egzaminach, czas z rówieśnikami, poza ekranami komputera, czy telefonu.
Idealnie spędzone ostatnie chwile szkolne. Po prostu, czemu niby ktoś miałby nie iść na komers?
Jak napisałam na początku, komersu nie chcę.
Na górze zaznaczyłam grubą czcionką moją wypowiedź,która właśnie jest tym powodem.
Nie możliwe jest spędzenie czasu z przyjaznymi ludźmi w tym kompletnie wrednym gronie. Prowokowanie, obgadywanie, wyśmiewanie. Jeśli ktoś ,kto w ten dzień miałby powiedzieć cokolwiek niemiłego, prowokacyjnego, czy czegokolwiek wprowadzającego w zakłopotanie i zażenowanie, mógłby te swoje uwagi zatrzymać dla siebie, nie miałabym większego problemu. Niby nie trzeba się przejmować, ale to nie zmienia faktu,że niektóre słowa mogą kompletnie zepsuć nawet taką fajną zabawę.
Poza tym, osoba obok,którą lubimy, w moim przypadku też nie wypali. Z nikim takim nie rozmawiam, nie zaprosiłabym nikogo, ani nikt nie zaprosiłby mnie. Nie chcę też psuć komuś komersu, bo akurat został przydzielony do tańca ze mną, a wolałby być z kimś innym.Znaczy, gdyby nie było przy tym uwag, mogłabym to przetrawić. Jednak, jeśli miałabym słuchać jakichś komentarzy, wolałabym sobie odpuścić.
Większość takich kozaków jest z klasy równoległej. Nie potrafią zachować powagi, ani dojrzałości. Wolą spędzać czas swój ze swoim, bo jeśli to nie wypali, zaczną drażnić tą inną osobę. Nie mogliby pomyśleć,że niektóre zachowania mogą kogoś wprowadzić w zakłopotanie? Przeżyją jeden taniec, który jest tylko formalnością.
Poszłabym gdyby ten wieczór byłby taki,że każdy nie chce nikomu zepsuć dnia.




Komentarze
Prześlij komentarz